# Banda rzecze

To samo co w innych mediach, ale lepiej i mądrzej.

Lorem ipsum

leave a comment »

Lorem ipsum dolor sit amet enim. Etiam ullamcorper. Suspendisse a pellentesque dui, non felis. Maecenas malesuada elit lectus felis, malesuada ultricies. Curabitur et ligula. Ut molestie a, ultricies porta urna. Vestibulum commodo volutpat a, convallis ac, laoreet enim. Phasellus fermentum in, dolor. Pellentesque facilisis. Nulla imperdiet sit amet magna. Vestibulum dapibus, mauris nec malesuada fames ac turpis velit, rhoncus eu, luctus et interdum adipiscing wisi. Aliquam erat ac ipsum.

Integer aliquam purus. Quisque lorem tortor fringilla sed, vestibulum id, eleifend justo vel bibendum sapien massa ac turpis faucibus orci luctus non, consectetuer lobortis quis, varius in, purus. Integer ultrices posuere cubilia Curae, Nulla ipsum dolor lacus, suscipit adipiscing. Cum sociis natoque penatibus et ultrices volutpat. Nullam wisi ultricies a, gravida vitae, dapibus risus ante sodales lectus blandit eu, tempor diam pede cursus vitae, ultricies eu, faucibus quis, porttitor eros cursus lectus, pellentesque eget, bibendum a, gravida ullamcorper quam. Nullam viverra consectetuer. Quisque cursus et, porttitor risus. Aliquam sem. In hendrerit nulla quam nunc, accumsan congue. Lorem ipsum primis in nibh vel risus. Sed vel lectus. Ut sagittis, ipsum dolor quam.

Written by g4spr0m

2016/04/14 at 7:44 pm

Napisane w Uncategorized

Ciągle o tym samym

leave a comment »

Stowarzyszenie „Polska jest najważniejsza” nie wydaje się mieć szans na podbój polskiej sceny politycznej o ile PiS się nie rozpadnie, albo nie stanie się cud i do stowarzyszenia nie dołączą zasobni w pieniądze członkowie obecnego PiS-u (czyli w sumie potrzebne są dwa cuda). Tym bardziej stowarzyszenie jest bez szans, że pani JKR zamierza w najbliższym czasie odwiedzić Śląsk i wspierać kandydatów swojej byłej partii. To zachowanie co prawda miłe i lojalne wobec kolegów, ale słabo zaznaczające jej odrębność polityczną, a tego właśnie będzie w przyszłości potrzebować stowarzyszenie, które ma zamiar przekształcać się w samodzielną partię (chociaż dzisiaj nikt poza dziennikarzami nie mówi tego głośno). Nawet jeśli PJN będzie miało olbrzymie szczęście i uda mu się zgromadzić środki do prowadzenia równej walki z PiS-em, ciągle pozostanie dyskusyjne, czy nowy centroprawicowy twór ma szanse cokolwiek wskórać. Z jednej strony Prawo i Sprawiedliwość jest silne dzięki specyficznemu elektoratowi jaki skupia. Jego byli politycy słusznie zauważyli, że partia ta skupia na sobie skrajny elektorat, że stoi „tam gdzie kiedyś stało LPR”. Ta droga nie prowadzi do politycznej dominacji, ale może być receptą na przetrwanie. Jeżeli PiS ostanie się w parlamencie to należy się zastanowić czyj elektorat „Polska jest najważniejsza” zagarnie. A jeżeli już zagarnie to jak będą wyglądały przyszłe rządy? PO najprawdopodobniej będzie starało dogadać się ze wszystkimi poza partią Kaczyńskiego, co sprawi, że opozycja znowu będzie słaba i rozbita (mocno prawicowy post-PiS oraz SLD), a Platforma będzie miała przyzwolenie na swobodne rządzenie.
Wyjście? Tak naprawdę tylko jedno. Druzgocząca przegrana PiS w wyborach najpierw samorządowych, później parlamentarnych i tym samym konsolidacja nowej opozycji. Scenariusz na daną chwilę mocno wątpliwy ze względu na wspomniany już wcześniej elektorat Kaczyńskiego.
Czy w takim razie PJN jest w stanie przysłużyć się Polsce? Tak, jeśli tylko będzie w stanie sprecyzować program, który przyciągnie elektorat ze wszystkich obecnych partii oraz jeśli PiS okaże się wystarczająco slaby. Dość dużo założeń, jak na coś co jeszcze tak naprawdę nie powstało.

g4spr0m

powered by gedit 2.30.4,  Fedora 14 (Laughlin)

Written by g4spr0m

2010/11/17 at 9:22 pm

Mierny popis

leave a comment »

Najważniejszy temat tego roku.

Od dłuższego czasu zastanawiam się, na kogo mógłbym zagłosować w wyborach parlamentarnych. Zapatrywania polityczne mam względnie proste, ale nie zamierzam się tutaj wywnętrzać na ich temat. Dość powiedzieć, że w ostatnim czasie dołączyłem do niewesołej grupy osób, którzy „nie mają na kogo głosować w tym kraju”. Wiem, slogan wykorzystany, także jako usprawiedliwienie swojego lenistwa. Tyle, że ja naprawdę wiem na jakiego typu partię chciałbym głosować! Co więcej – ta partia istnieje, ale nie ma realnych szans na dostanie się do parlamentu.  Zamiast tego, zastanawiam się nad tym, co już się w nim znajduje, jakie partie zaszczycają nas swoją obecnością na scenie politycznej i na czym im zależy. Zaznaczam, że czytałem programy PiS, PO, PSL i SLD, ale nie zwracam na nie uwagi, ponieważ nie mają wiele wspólnego z rzeczywistością.
PiS – w ciągu minionego pół roku, stała się partią jednej sprawy, czyli katastrofy smoleńskiej. Wszystkie inne tematy zeszły na dalszy plan, a konfrontacja z Platformą Obywatelską zajmuje cały pozostały czas. W dodatku jest to konfrontacja tak nieprzemyślana, tak niedorzeczna w swoim przebiegu, że partia naraziła się na ośmieszenie w oczach opinii publicznej. Rezygnacja z innych inicjatyw, brak merytorycznej krytyki rządu sprawia, że partia ta stała się zombie żerującym na zwłokach ofiar katastrofy. .
PO – zombie krzyczy o mózgi za ścianą, która oddziela je od realnej polityki, a tymczasem partia o największym poparciu gnuśnieje i uśmiecha się głupkowato, świadoma tego, że jest formacją bezalternatywną. Ma do tego święte prawo – jeżeli politycy PO nie zrobią czegoś naprawdę szalonego, to mają władzę w kieszeni. Podobnie jak wygraną w wyborach samorządowych i parlamentarnych. Nie zawdzięczają tego własnej kompetencji, a jej brakom u konkurentów.
PSL – szczerze mówiąc, nie wiem co myśleć o tej partii. Znana jest głównie z amoralnego familiaryzmu, teoretycznie powinna być względnie tradycyjna i nastawiona na ochronę interesów rolników. Poza tym jest wiejską odnogą PO, tyle, że bardziej konserwatywną. Mam nadzieję, że partia przestanie istnieć, a jej politycy znajdą sobie miejsce w innych formacjach, gdzie będą mogli realizować swoją misję. Dobrze im życzę.
SLD – partia typu „niewiemocomichodzi„. Prawdopodobnie zbieranina najbardziej nieudolnych polityków w sejmie. Nie potrafią znaleźć sobie miejsca na scenie politycznej, nie potrafią domagać się załatwienia konkretnych spraw, nie przedstawiają jasno swoich żądań, nie potrafią wykorzystywać mediów (tak, to wada) i są niesamowicie nijacy. Posługują się jednym, kretyńskim, argumentem, który ma przekonywać wyborców do głosowania na nich: „Polska znów potrzebuje silnej lewicy”. Moim zdaniem to dobry powód, żeby na nich nie głosować.

Jaki wyłania się z tego obraz? Jednym słowem: niewyraźny. Lub raczej wyraźnie niewyraźny, ale to już dwa słowa. Rozleniwione PO nie realizuje swojego programu wyborczego, PiS zdziecinniało i „się tnie” niczym współczesny młodzian w depresji krzycząc, że „nikt go nie rozumie” (ma rację), PSL nie ma władzy, a SLD nawet jakby miało, to niespecjalnie wiedziałoby co z nią zrobić. Bardzo kiepska zbieranina, a każdy jej członek winny obecnej sytuacji. PSL najmniej.

Najważniejsze osoby w państwie

Co musiałoby się stać, aby zmienić stan rzeczy? Przy obecnym układzie sił w parlamencie, najwięcej zależy właśnie od PiS i SLD. PO z wyborczego punktu widzenia, zachowuje się bardzo racjonalnie, nie podejmując ryzykownych działań i nie zajmując się koniecznymi reformami. To PiS i SLD, powinny podjąć kompleksową, merytoryczną krytykę PO. To przecież samograj, materiał na kilkadziesiąt godzin czasu antenowego. Spośród tej dwójki, ważniejszy oczywiście jest PiS. Dopóki on nie zdecyduje się na zajęcie obszarów polityki, które zostały w całości oddane w ręce PO, nie ma mowy o konstruktywnej dyskusji w parlamencie. PiS musiałoby zarzucić jednak swoją obecną retorykę i całkowicie przeorganizować podejście do polityki, znaleźć ludzi, którzy skupiliby się na zagadnieniach, które wprost domagają się uwagi elit. Przy obecnym, bliskim zera poziomie debaty, byłby to niesłychany skok jakościowy, jasne i prawdopodobnie skuteczne posunięcie. Co najlepsze, skuteczne zarówno pod względem wyborczym jak i zdrowe dla państwa. Potęga demokracji w praktyce.
Postuluję podjęcie działań pozornie oczywistych z punktu widzenia partii. Mówię o powszechnym w zachodniej cywilizacji uprawianiu zwykłej polityki. Nazywam ją zwykła dlatego, że to co dane nam jest obserwować obecnie, nie należy do rzeczy normalnych. Dysproporcje tematyki na polskiej scenie politycznej, są niebezpieczne dla samej sceny i dla kraju w którym mają miejsce. Dopóki trzy liczące się partie nie zrozumieją, jak ważne jest by w końcu zaczęli naskakiwać na siebie jak na prawdziwych polityków przystało, pozostanie oglądanie nam miałkiego spektaklu, obracającego się wokół spraw personalnych i pożywienia dla zombie.

g4spr0m

powered by gedit 2.30.4, Fedora 14 (Laughlin)

Written by g4spr0m

2010/11/10 at 6:53 pm

Czwarta władza

with 2 comments

Ostrzegam, moje słowa zabrzmią jak teoria spiskowa: zastanawialiście się kiedyś, czemu w mediach podawane są akurat takie informacje, a nie inne? Kto decyduje jakie wieści są ważne i jakie publiczność zechce oglądać? Codziennie, gdy włączamy telewizor, przeglądamy serwisy internetowe czy czytamy prasę, dociera do nas mniej więcej jednolita wiązka informacji. Czasami jednak dobór tematyki bywa co najmniej kontrowersyjny. Bywa taki, jeżeli zastanowimy się nad tym co oglądamy. Sam zastanawiam się dość rzadko.
Gdy w ciągu tygodnia docierały do was informacje o akcji Znicz, o przepychankach wewnątrz Prawa i Sprawiedliwości (Kto ma władzę? J. Kaczyński, czy może Z. Ziobro? Gdzie natomiast jest miejsce Kluzik-Rostkowskiej?) zastanawialiście się co tak naprawdę was interesuje? O czym chcielibyście się dowiedzieć? Może najważniejszą sprawą z perspektywy całego kraju jest zdrowie psychiczne Ryszarda C.? Jeżeli nie jest ważne dla państwa to może wpływa na nasze życie lokalne? Możemy ewentualnie posłuchać wystąpień wdowy po Przemysławie Gosiewskim, o tym, że urzędnicy niedostatecznie udzielili jej pomocy po katastrofie pod Smoleńskiem. Kwaśniewski natomiast zaczął mówić o pojednaniu miedzy PO a PiS.
Przez chwilę odejdźmy od tej pustej obyczajówki i zastanówmy się co jest w tej chwili ważne dla Polski. Od razu przychodzi kilka tematów: służba zdrowia zawieszona w rozkroku między prywatyzacją, a samorządami, niska aktywność zawodowa Polaków, kwestia opodatkowania, ślamazarny wymiar sprawiedliwości, problemy administracyjne, ograniczana przez biurokrację przedsiębiorczość Polaków, wybrakowana infrastruktura, zbyt duże zatrudnienie w urzędach państwowych, polityka energetyczna, niewiadoma rola Kościoła, kulejący system edukacji, żałosne nakłady na badania naukowe…
Zrozumiałbym, gdyby te tematy były  całkowicie oderwane od rzeczywistości, abstrakcyjne i  niezrozumiałe dla szeregowego obywatela. Wcale tak nie jest! Ludzie chcą wiedzieć co dzieje się w ich kraju, jestem pewien, że budowa autostrady ma większy wpływ na ich życie niż protokoły treningów na symulatorze TU 154 (TVN, wiadomość z dzisiaj). Chciałbym wiedzieć, na jakim poziomie będą szkoły do których trafią moje hipotetyczne dzieci. W moim interesie leży to, żebym mógł bez przeszkód założyć własny biznes, a nie męczyć się jak niejeden znajomy z papierologią i niezrozumiałymi dla samych urzędników przepisami.
Gdzie są te informacje? Czemu media nie pogonią polityków tak, by zajęli się tym co naprawdę ważne? Pomijam już TVP. Co z Polsatem i TVNem? Nie chce mi się wierzyć, że takie informacje się nie sprzedają, inaczej programy typu „Interwencja” czy „Uwaga” nie miałyby racji bytu.
Od jakiegoś czasu zastanawiam się co decyduje o rozkładzie dnia w mediach; czemu politycy z taką łatwością mogą narzucać tematy, które im odpowiadają. Dokładnie – odpowiadają. Wieloletni konflikt miedzy PO a PiS jest na rękę obu partiom, ponieważ odwraca uwagę od realnych problemów. To nie jest konflikt, który można wygrać lub przegrać. To status quo, które opłaca się oby stronom bo mobilizuje elektorat. I dobrze, politycy mają prawo korzystać nawet z najbardziej prymitywnych strategii utrzymania władzy. Tylko, dlaczego ta strategia działa już tak długo? Kto im na to pozwala? Kto koncertuje uwagę opinii publicznej na hałaśliwych i w gruncie rzeczy nieistotnych sprawach? Odpowiedź jest prosta: media.
Widzę dwa rozwiązania: niedostatek inteligencji albo uleganie wpływom. Dziennikarze mogą nie dostrzegać, że są robieni w balona, podobnie jak reszta społeczeństwa i łykają wszystko co rzucą im politycy. Istnieje także możliwość, że to całkiem łebscy ludzie, którym po prostu opłaca się zajmować pewnymi tematami ze względu na związki z władzą.
Boję się faktu, że któraś z tych odpowiedzi może być prawdziwa, a Wy?

g4spr0m
powered by gedit 2.30.4, Fedora 14 (Laughlin)

Written by g4spr0m

2010/11/03 at 7:26 pm

Miało być a nie będzie

leave a comment »

Starość nie radność, a w dodatku się nie opłaca

Ostatnio próbowałem mądrzyć się na temat długu publicznego ale w miarę poszukiwań, natrafiłem na interesujący wywiad z ekonomistą Edmundem Phelpsem (Nobel 2006) w którym facet twierdzi, że tak naprawdę nikt dokładnie nie wie w jaki sposób obliczać deficyt budżetowy i może on sobie spokojnie istnieć nawet przez wiele lat z rzędu pod warunkiem, że gospodarka się rozwija.

Wypowiedź na temat długu publicznego w UE:

„Unia Europejska stosuje pewne arbitralne definicje i na nich się opiera. Rządy państw członkowskich wzięły na siebie wiele mglistych zobowiązań w tym dotyczące długu publicznego. Oczywiście kiedy zmieniają się stopy procentowe, zmienia się też wycena długu. Zarządzanie długiem publicznym jest znacznie łatwiejsze gdy można go rolować przy bardzo niskim oprocentowaniu. To skomplikowana sprawa.

No właśnie, bardzo skomplikowana i skoro tak tęgi umysł jak Phelps twierdzi, że dług publiczny jest niewiadomą dla ekonomistów to ja nie mam bynajmniej ochoty udawać mądrzejszego niż on.

Nawet w grze przeglądarkowej panuje kryzys.

Kryzys w praktyce

Zastanawia mnie jednak czemu inna, ponoć mądra głowa – Leszek Balcerowicz – mocno krytykuje politykę finansową rządu. Na stronie internetowej Forum Obywatelskiego Rozwoju, założonego przez L. Balcerowicza w 2007 r. znalazłem odnośnik do strony dlugpubliczny.pl na której możemy zobaczyć dokładnie (?) jak liczy się ów tajemniczy dług. Niestety informacje na ten temat znalazłem dopiero we wtorek wieczorem i nie byłem w stanie ich opracować.

Jest jednak inny problem na który zwracam uwagę od dawna i dziwię się, że kolejne kadencje parlamentarzystów, a wraz z nimi kolejne

rządy nie podejmują działań. Mowa o 55-procentowej stopie zatrudnienia w Polsce. Problem dotyczy osób w wieku produkcyjnym, to znaczy: między 15 i 64 rokiem życia. Co to oznacza? Mniej więcej tyle, że 45% Polaków, którzy mogliby pracować, nie pracuje. Składają się na nich renciści, długotrwale bezrobotni, studenci, uczniowie, osoby korzystające z wcześniejszych emerytur (których wypłata, nota bene, kosztuje 30 mld PLN w skali roku) tudzież gospodynie domowe („pełnoetatowe”). Brzmi strasznie do dupy. Popadnę teraz korwinmikkinizm ale trudno mi nie pojechać naszych polityków za politykę „prospołeczną” i marnotrawienie pieniędzy machinie biurokratycznej. Służbę zdrowia kuleje (chociaż moim nieskromnym zdaniem powoli coraz lepiej jej to kuśtykanie idzie), szkolnictwo jest niedofinansowane albo przefinansowane (niektóre uczelnie wyższe mają kasy jak lodu i nie wiedzą co z nią robić – widziałem na własne oczy i słyszałem na własne uszy), do tego 1,3-milionowa armia rencistów oraz 5-milionowa armia emerytów (chociaż wiem, że tym akurat się należy).

Czytam sobie to co piszę i stwierdzam, że temat mnie przerósł. Kilkanaście liczb, jakiś cytat tu, gdzie indziej jakaś statystyka. Z całości nie wyłania się żaden wyraźny kształt. Raczej bezkształtna kupa o nieprzyjemnym zapachu. Wiemy, że nie jest dobrze ale tak naprawdę nie wiemy dlaczego. Na stronie FORu chciałem znaleźć jakiś przejrzysty informator – co jest źle i co zrobić, żeby było dobrze. Nie znalazłem. Dług publiczny rośnie chociaż tak naprawdę nie wiem dlaczego i co musiałby uczynić rząd, żeby to zmienić. Rozumiem, że w kraju w którym do parlamentu może dostać się dowolny głupol, nasi posłowie mogą mieć problemy z ogarnięcie tematu. Co więcej – mnie to interesuje, a gówno wiem. Co z kolei ma powiedzieć osoba, która nie dość, że tego nie rozumie to jeszcze jej to niespecjalnie interesuje?

Lepiej napisać o kolejnym przeszczepie wątroby Tomka z lasu.

Wasz niezadowolony z siebie

g4spr0m

Biznes jest biznes

leave a comment »

Witamy na Ziemi, dnia 20 października 2010 e.v. W Nowym Yorku nad Manhattanem w ostatni piątek pojawia się UFO, ale władze nie są tym zainteresowane twierdząc, że to balony. Chilijscy gónicy zatrudniają księgowego, który pomoże im równo podzielić pieniądze za wywiady, które będą w przyszłości udzielać, opowiadając jak to fajnie przez trzy miesiące być tymczasowymi homoseksualistami (prawie jak wojsko lub więzienie); na mieście krążą plotki, że facet odpowiedzialny za akcję ratowniczą (good job!) ma startować w wyborach prezydenckich ale kogo by to obchodziło. Kościół katolicki jak zwykle ma przechlapane – apb. Andre Leonard palnął, że AIDS jest oznaką immanentnej boskiej sprawiedliwości. Belgijski arcybiskup powiedział co wiedział ale zapomniał, że ciężko głosić prawdę w epoce liberalnych kłamstw, w każdym razie zabrałem świetny temat liberalnemu kłamcy wizardowilvl80 za co przepraszam.
Muzułmanie poczuli, że na świecie panuje nierównouprawnienie w ilości chały przypadającej na jedną religię, więc niejaki Sheikh Maulana Abu Sayeed (przewodniczący Islamskiej Rady Szariatu w UK) stwierdził, że mąż żony zgwałcić nie może, tzn: cokolwiek jej zrobi nie będzie to gwałtem. Jak można się domyślić, jego słowa nie zostały ciepło przyjęte przez „wrogów Islamu”. Dla czytelników, którym słowa Szejkamulanaabusajeda się spodobały i chcą zostać  muzułmanami: Koran zabrania seksu analnego, darujcie sobie.
Dług publiczny USA wynosi już ponad 13*10^12 USD, a deficyt budżetowy na obecną chwilę wynosi 1.29*10^12 USD. Nieźle jak na 300+ milionowe państwo.
W USA namber 2, czyli Polsce, wariaci z Łodzi przechodzą od słów do czynów, mordując innych wariatów, w imię wariatów, którzy nawet o to nie prosili i teraz patrzą z przestrachem gdy ich mokre sny się urzeczywistniają. Partie w przestrachu przed inflacją i dzięki inflacji zwiększają dotacje o 9 mln PLN, co pozwoli im na dalsze prowadzenie swojej działalności, której tak bardzo wszyscy potrzebujemy. Przy okazji zwiększył się także budżet kancelarii prezydenta Polski ale akurat nie pamiętam jak się facet nazywa bo jest jakiś taki mało charakterystyczny.
Czas na wróżenie z fusów: łódzki deathmatch i półżywa Kalina z lasu zajmą opinię publiczną na następne 9 dni więc parlament dalej będzie dumał nad polityką budżetową i unikał tematu reform. Po 9 dniach okaże się, że znów jest coś nie tak z katastrofą smoleńską i medialna maszyna dostanie paliwa na następne kilka dni. Niestety maszyna jest parowa, a paliwo czarne jak węgiel. Hm.
Najciekawszym zagadnieniem obecnie wydaje mi się, kulejąca globalna gospodarka, więc jeśli znajdę w niej coś zabawnego to mimo swoich nikłych kompetencji, postaram się to opisać.

Pozdrawiam
g4spr0m

P.S. Stwierdziłem, że lepiej pisać rzadziej niż częściej ale za to regularnie i konsekwentnie. Postaram się, by blog był aktualizowany raz w tygodniu, w środę.

O podstawowych błędach w programowaniu (exploit)

leave a comment »

„Jeśli kto tak uderzy kogoś, że uderzony umrze, winien sam być śmiercią ukarany.”
(Ks. Wyjścia 21:12, Biblia Tysiąclecia)

„Jeśli zaś ktoś posunąłby się do tego, że bliźniego zabiłby podstępnie, oderwiesz go nawet od mego ołtarza, aby ukarać śmiercią.”
(Ks. Wyjścia 21:14, Biblia Tysiąclecia)

„Kto by uderzył swego ojca albo matkę, winien być ukarany śmiercią.”
(Ks. Wyjścia 21:15, Biblia Tysiąclecia)

„Kto by porwał człowieka i sprzedał go, albo znaleziono by go jeszcze w jego ręku, winien być ukarany śmiercią.”
(Ks. Wyjścia 21:16, Biblia Tysiąclecia)

„Kto by złorzeczył ojcu albo matce, winien być ukarany śmiercią.”
(Ks. Wyjścia 21:17, Biblia Tysiąclecia)

„Nie będziesz zabijał.”
Ks. Wyjścia 20:13, Biblia Tysiąclecia

Nuff said.

g4spr0m