# Banda rzecze

To samo co w innych mediach, ale lepiej i mądrzej.

Archive for Listopad 2010

Ciągle o tym samym

leave a comment »

Stowarzyszenie „Polska jest najważniejsza” nie wydaje się mieć szans na podbój polskiej sceny politycznej o ile PiS się nie rozpadnie, albo nie stanie się cud i do stowarzyszenia nie dołączą zasobni w pieniądze członkowie obecnego PiS-u (czyli w sumie potrzebne są dwa cuda). Tym bardziej stowarzyszenie jest bez szans, że pani JKR zamierza w najbliższym czasie odwiedzić Śląsk i wspierać kandydatów swojej byłej partii. To zachowanie co prawda miłe i lojalne wobec kolegów, ale słabo zaznaczające jej odrębność polityczną, a tego właśnie będzie w przyszłości potrzebować stowarzyszenie, które ma zamiar przekształcać się w samodzielną partię (chociaż dzisiaj nikt poza dziennikarzami nie mówi tego głośno). Nawet jeśli PJN będzie miało olbrzymie szczęście i uda mu się zgromadzić środki do prowadzenia równej walki z PiS-em, ciągle pozostanie dyskusyjne, czy nowy centroprawicowy twór ma szanse cokolwiek wskórać. Z jednej strony Prawo i Sprawiedliwość jest silne dzięki specyficznemu elektoratowi jaki skupia. Jego byli politycy słusznie zauważyli, że partia ta skupia na sobie skrajny elektorat, że stoi „tam gdzie kiedyś stało LPR”. Ta droga nie prowadzi do politycznej dominacji, ale może być receptą na przetrwanie. Jeżeli PiS ostanie się w parlamencie to należy się zastanowić czyj elektorat „Polska jest najważniejsza” zagarnie. A jeżeli już zagarnie to jak będą wyglądały przyszłe rządy? PO najprawdopodobniej będzie starało dogadać się ze wszystkimi poza partią Kaczyńskiego, co sprawi, że opozycja znowu będzie słaba i rozbita (mocno prawicowy post-PiS oraz SLD), a Platforma będzie miała przyzwolenie na swobodne rządzenie.
Wyjście? Tak naprawdę tylko jedno. Druzgocząca przegrana PiS w wyborach najpierw samorządowych, później parlamentarnych i tym samym konsolidacja nowej opozycji. Scenariusz na daną chwilę mocno wątpliwy ze względu na wspomniany już wcześniej elektorat Kaczyńskiego.
Czy w takim razie PJN jest w stanie przysłużyć się Polsce? Tak, jeśli tylko będzie w stanie sprecyzować program, który przyciągnie elektorat ze wszystkich obecnych partii oraz jeśli PiS okaże się wystarczająco slaby. Dość dużo założeń, jak na coś co jeszcze tak naprawdę nie powstało.

g4spr0m

powered by gedit 2.30.4,  Fedora 14 (Laughlin)

Written by g4spr0m

2010/11/17 at 9:22 pm

Mierny popis

leave a comment »

Najważniejszy temat tego roku.

Od dłuższego czasu zastanawiam się, na kogo mógłbym zagłosować w wyborach parlamentarnych. Zapatrywania polityczne mam względnie proste, ale nie zamierzam się tutaj wywnętrzać na ich temat. Dość powiedzieć, że w ostatnim czasie dołączyłem do niewesołej grupy osób, którzy „nie mają na kogo głosować w tym kraju”. Wiem, slogan wykorzystany, także jako usprawiedliwienie swojego lenistwa. Tyle, że ja naprawdę wiem na jakiego typu partię chciałbym głosować! Co więcej – ta partia istnieje, ale nie ma realnych szans na dostanie się do parlamentu.  Zamiast tego, zastanawiam się nad tym, co już się w nim znajduje, jakie partie zaszczycają nas swoją obecnością na scenie politycznej i na czym im zależy. Zaznaczam, że czytałem programy PiS, PO, PSL i SLD, ale nie zwracam na nie uwagi, ponieważ nie mają wiele wspólnego z rzeczywistością.
PiS – w ciągu minionego pół roku, stała się partią jednej sprawy, czyli katastrofy smoleńskiej. Wszystkie inne tematy zeszły na dalszy plan, a konfrontacja z Platformą Obywatelską zajmuje cały pozostały czas. W dodatku jest to konfrontacja tak nieprzemyślana, tak niedorzeczna w swoim przebiegu, że partia naraziła się na ośmieszenie w oczach opinii publicznej. Rezygnacja z innych inicjatyw, brak merytorycznej krytyki rządu sprawia, że partia ta stała się zombie żerującym na zwłokach ofiar katastrofy. .
PO – zombie krzyczy o mózgi za ścianą, która oddziela je od realnej polityki, a tymczasem partia o największym poparciu gnuśnieje i uśmiecha się głupkowato, świadoma tego, że jest formacją bezalternatywną. Ma do tego święte prawo – jeżeli politycy PO nie zrobią czegoś naprawdę szalonego, to mają władzę w kieszeni. Podobnie jak wygraną w wyborach samorządowych i parlamentarnych. Nie zawdzięczają tego własnej kompetencji, a jej brakom u konkurentów.
PSL – szczerze mówiąc, nie wiem co myśleć o tej partii. Znana jest głównie z amoralnego familiaryzmu, teoretycznie powinna być względnie tradycyjna i nastawiona na ochronę interesów rolników. Poza tym jest wiejską odnogą PO, tyle, że bardziej konserwatywną. Mam nadzieję, że partia przestanie istnieć, a jej politycy znajdą sobie miejsce w innych formacjach, gdzie będą mogli realizować swoją misję. Dobrze im życzę.
SLD – partia typu „niewiemocomichodzi„. Prawdopodobnie zbieranina najbardziej nieudolnych polityków w sejmie. Nie potrafią znaleźć sobie miejsca na scenie politycznej, nie potrafią domagać się załatwienia konkretnych spraw, nie przedstawiają jasno swoich żądań, nie potrafią wykorzystywać mediów (tak, to wada) i są niesamowicie nijacy. Posługują się jednym, kretyńskim, argumentem, który ma przekonywać wyborców do głosowania na nich: „Polska znów potrzebuje silnej lewicy”. Moim zdaniem to dobry powód, żeby na nich nie głosować.

Jaki wyłania się z tego obraz? Jednym słowem: niewyraźny. Lub raczej wyraźnie niewyraźny, ale to już dwa słowa. Rozleniwione PO nie realizuje swojego programu wyborczego, PiS zdziecinniało i „się tnie” niczym współczesny młodzian w depresji krzycząc, że „nikt go nie rozumie” (ma rację), PSL nie ma władzy, a SLD nawet jakby miało, to niespecjalnie wiedziałoby co z nią zrobić. Bardzo kiepska zbieranina, a każdy jej członek winny obecnej sytuacji. PSL najmniej.

Najważniejsze osoby w państwie

Co musiałoby się stać, aby zmienić stan rzeczy? Przy obecnym układzie sił w parlamencie, najwięcej zależy właśnie od PiS i SLD. PO z wyborczego punktu widzenia, zachowuje się bardzo racjonalnie, nie podejmując ryzykownych działań i nie zajmując się koniecznymi reformami. To PiS i SLD, powinny podjąć kompleksową, merytoryczną krytykę PO. To przecież samograj, materiał na kilkadziesiąt godzin czasu antenowego. Spośród tej dwójki, ważniejszy oczywiście jest PiS. Dopóki on nie zdecyduje się na zajęcie obszarów polityki, które zostały w całości oddane w ręce PO, nie ma mowy o konstruktywnej dyskusji w parlamencie. PiS musiałoby zarzucić jednak swoją obecną retorykę i całkowicie przeorganizować podejście do polityki, znaleźć ludzi, którzy skupiliby się na zagadnieniach, które wprost domagają się uwagi elit. Przy obecnym, bliskim zera poziomie debaty, byłby to niesłychany skok jakościowy, jasne i prawdopodobnie skuteczne posunięcie. Co najlepsze, skuteczne zarówno pod względem wyborczym jak i zdrowe dla państwa. Potęga demokracji w praktyce.
Postuluję podjęcie działań pozornie oczywistych z punktu widzenia partii. Mówię o powszechnym w zachodniej cywilizacji uprawianiu zwykłej polityki. Nazywam ją zwykła dlatego, że to co dane nam jest obserwować obecnie, nie należy do rzeczy normalnych. Dysproporcje tematyki na polskiej scenie politycznej, są niebezpieczne dla samej sceny i dla kraju w którym mają miejsce. Dopóki trzy liczące się partie nie zrozumieją, jak ważne jest by w końcu zaczęli naskakiwać na siebie jak na prawdziwych polityków przystało, pozostanie oglądanie nam miałkiego spektaklu, obracającego się wokół spraw personalnych i pożywienia dla zombie.

g4spr0m

powered by gedit 2.30.4, Fedora 14 (Laughlin)

Written by g4spr0m

2010/11/10 at 6:53 pm

Czwarta władza

2 komentarze

Ostrzegam, moje słowa zabrzmią jak teoria spiskowa: zastanawialiście się kiedyś, czemu w mediach podawane są akurat takie informacje, a nie inne? Kto decyduje jakie wieści są ważne i jakie publiczność zechce oglądać? Codziennie, gdy włączamy telewizor, przeglądamy serwisy internetowe czy czytamy prasę, dociera do nas mniej więcej jednolita wiązka informacji. Czasami jednak dobór tematyki bywa co najmniej kontrowersyjny. Bywa taki, jeżeli zastanowimy się nad tym co oglądamy. Sam zastanawiam się dość rzadko.
Gdy w ciągu tygodnia docierały do was informacje o akcji Znicz, o przepychankach wewnątrz Prawa i Sprawiedliwości (Kto ma władzę? J. Kaczyński, czy może Z. Ziobro? Gdzie natomiast jest miejsce Kluzik-Rostkowskiej?) zastanawialiście się co tak naprawdę was interesuje? O czym chcielibyście się dowiedzieć? Może najważniejszą sprawą z perspektywy całego kraju jest zdrowie psychiczne Ryszarda C.? Jeżeli nie jest ważne dla państwa to może wpływa na nasze życie lokalne? Możemy ewentualnie posłuchać wystąpień wdowy po Przemysławie Gosiewskim, o tym, że urzędnicy niedostatecznie udzielili jej pomocy po katastrofie pod Smoleńskiem. Kwaśniewski natomiast zaczął mówić o pojednaniu miedzy PO a PiS.
Przez chwilę odejdźmy od tej pustej obyczajówki i zastanówmy się co jest w tej chwili ważne dla Polski. Od razu przychodzi kilka tematów: służba zdrowia zawieszona w rozkroku między prywatyzacją, a samorządami, niska aktywność zawodowa Polaków, kwestia opodatkowania, ślamazarny wymiar sprawiedliwości, problemy administracyjne, ograniczana przez biurokrację przedsiębiorczość Polaków, wybrakowana infrastruktura, zbyt duże zatrudnienie w urzędach państwowych, polityka energetyczna, niewiadoma rola Kościoła, kulejący system edukacji, żałosne nakłady na badania naukowe…
Zrozumiałbym, gdyby te tematy były  całkowicie oderwane od rzeczywistości, abstrakcyjne i  niezrozumiałe dla szeregowego obywatela. Wcale tak nie jest! Ludzie chcą wiedzieć co dzieje się w ich kraju, jestem pewien, że budowa autostrady ma większy wpływ na ich życie niż protokoły treningów na symulatorze TU 154 (TVN, wiadomość z dzisiaj). Chciałbym wiedzieć, na jakim poziomie będą szkoły do których trafią moje hipotetyczne dzieci. W moim interesie leży to, żebym mógł bez przeszkód założyć własny biznes, a nie męczyć się jak niejeden znajomy z papierologią i niezrozumiałymi dla samych urzędników przepisami.
Gdzie są te informacje? Czemu media nie pogonią polityków tak, by zajęli się tym co naprawdę ważne? Pomijam już TVP. Co z Polsatem i TVNem? Nie chce mi się wierzyć, że takie informacje się nie sprzedają, inaczej programy typu „Interwencja” czy „Uwaga” nie miałyby racji bytu.
Od jakiegoś czasu zastanawiam się co decyduje o rozkładzie dnia w mediach; czemu politycy z taką łatwością mogą narzucać tematy, które im odpowiadają. Dokładnie – odpowiadają. Wieloletni konflikt miedzy PO a PiS jest na rękę obu partiom, ponieważ odwraca uwagę od realnych problemów. To nie jest konflikt, który można wygrać lub przegrać. To status quo, które opłaca się oby stronom bo mobilizuje elektorat. I dobrze, politycy mają prawo korzystać nawet z najbardziej prymitywnych strategii utrzymania władzy. Tylko, dlaczego ta strategia działa już tak długo? Kto im na to pozwala? Kto koncertuje uwagę opinii publicznej na hałaśliwych i w gruncie rzeczy nieistotnych sprawach? Odpowiedź jest prosta: media.
Widzę dwa rozwiązania: niedostatek inteligencji albo uleganie wpływom. Dziennikarze mogą nie dostrzegać, że są robieni w balona, podobnie jak reszta społeczeństwa i łykają wszystko co rzucą im politycy. Istnieje także możliwość, że to całkiem łebscy ludzie, którym po prostu opłaca się zajmować pewnymi tematami ze względu na związki z władzą.
Boję się faktu, że któraś z tych odpowiedzi może być prawdziwa, a Wy?

g4spr0m
powered by gedit 2.30.4, Fedora 14 (Laughlin)

Written by g4spr0m

2010/11/03 at 7:26 pm